Jak zastąpić foczą mamę

 

 

 

Natura czasami płata nam figle i tak właśnie stało się w przypadku jednej z samic w fokarium. Okazało się, że Ewa, która została w 2004 roku po raz pierwszy mamą (poprzednia jej ciąża zakończyła się poronieniem), nie miała pokarmu. U młodych foczych mam taka sytuacja jest możliwa. W przyrodzie szczeniak byłby skazany na śmierć, ale pracownicy Stacji Morskiej zajęli się nim bardzo troskliwie.  

Depka – bo takie jest imię foczki, została umieszczona w tzw. szpitaliku foczym, który znajduje się w budynku Stacji Morskiej.

Niemały problem stanowi sztuczne odkarmienie foczki. W przypadku fok podawanie pożywienia przez butelkę i smoczek nie przynosi efektów. Mała foka w poszukiwaniu pokarmu u matki naciska nosem jej brzuch. Gdy natrafi na właściwe miejsce mleko jest wstrzykiwane do jej pyszczka. Malec był karmiony sondą.

Przez pierwszy dzień młoda foczka karmiona była mlekiem pozbawionym laktozy, bowiem foki nie mają enzymów, które rozkładałyby ten cukier mlekowy. 

Później Depka dostawała zupkę rybną. Ilość podawanego jej pożywienia sukcesywnie wzrastała. Szczeniak był karmiony w dzień co 4  godziny (8:00, 12:00 i 16:00), kolację dostawał o 20:00 i podjadał jeszcze raz o północy.

 

Do przygotowania pożywnej zupki potrzebne były: 

Braliśmy

3-4 odmrożone śledzie, które pozbawialiśmy głów i ogonów,

 

 

mieliliśmy je w maszynce, 

 

dodawaliśmy 

witaminy, żelazo 

i tran z wątroby dorsza,

oraz 

dopełnialiśmy 

płynem wieloelektrolitowym z glukozą.

Wszystkie składniki przed podaniem trzeba było zmiksować oraz ogrzać w ciepłej wodzie.

Porcję na jeden posiłek obliczaliśmy ze wzoru:   ( waga niemowlaka / 6 ) x 100

Taki przysmak podawany był maleństwu przez sondę, czyli lejek z długą rurką, która jest umieszczana głęboko w przełyku foczki, aby pokarm trafiał bezpośrednio do jej żołądka. W ten sposób może karmić tylko doświadczona osoba, gdyż należy czynić to z dużą zręcznością, wyczuciem i uwagą, by szczeniakowi nie wyrządzić krzywdy.

Dopóki foka nie nauczyła się samodzielności, była to jedyna metoda, aby malec się dobrze rozwijał i rósł.

 

 tekst: Magdalena Jedynak

 foto: Krzysztof E. Skóra

<<<POWRÓT